Zaakceptuj, później buduj

Wszystko rozchodzi się o punkt startowy, początek, dźwięk gongu, o odniesienie, na podstawie, którego można zmierzyć nasze postępy.
Bo widzisz, raz zrobisz coś dobrze, a pięć razy źle. Jako inteligentna osoba wiesz już, że porażka to nic innego jak tylko informacja zwrotna, dzięki której się uczysz. Wiesz też, że nikt nie mówi, że czasami ona boli, piecze, a innym razem kłuje nasze serce. Zazwyczaj ten fakt znajdziesz między wierszami, zapisany małym druczkiem, bądź oznaczony gwiazdką, której rozwinięcia nie można odnaleźć.
I jest dzisiaj, teraz, a tych porażek uzbierało się w jednym momencie całe wiadro, pełen koszyk — wszystkie pieczą, bolą, kłują.
Co teraz?
Zacznij od akceptacji. Jeszcze nie siebie. Poczekaj. Najpierw zaakceptuj to, co się wydarzyło. Nie wybaczaj, nie tłumacz się, nie szukaj powodów. Zaakceptuj to, co było jako zbiór wydarzeń, faktów, nieprzewidzianych sytuacji. To po prostu było. Jak to zrobisz nie będziesz miał wyjścia, zostaniesz „czysty” Ty, tu i teraz. Z doświadczeniami z przeszłości, które zaakceptowałeś, przyszłością oraz tym momentem, który za chwilę będzie znowu momentem, podczas którego możesz coś zrobić.
Czy musisz coś zrobić?
Nie. Jeszcze nie teraz. Decyzja należy do Ciebie kiedy. Daj sobie czas. Coś ciekawego jest w tej akceptacji, to taki mały kroczek, nic zobowiązującego, nie musisz się zmieniać, czegoś poprawiać czy ulepszać. Po prostu akceptacja. Tak jest i już.
Czy to oznacza, że dalej mogę oglądać polskie seriale, czytać brukowce, gadać o bzdurach w pracy, jeść chipsy, nie dotrzymywać terminów, spóźniać się…? Stanowcze NIE!
Akceptując obecny stan rzeczy z tym, co było i z tym co jest obecnie możesz przejść do akceptacji samego siebie. Ciebie w czystej postaci. Z wszystkimi cechami pozytywnymi oraz tymi, o których nie lubisz opowiadać na rozmowie kwalifikacyjnej omijając je szerokim łukiem. Często przechodząc do tego, jaki jesteś wspaniały i mówiąc, że byłeś zastępcą dyrektora (w sklepie z kosiarkami, gdzie pracowałeś tylko Ty i właściciel sklepu). :-)
A teraz jest usprawiedliwione to, iż jestem upierdliwy, dużo gadam, nie staję w swojej obronie, krzyczę na innych, szybko się irytuję, wybucham, jestem nieśmiały? Stanowcze NIE!
Teraz buduj
Po akceptacji tego, co było oraz siebie możesz ruszać do przodu. Jeśli naprawdę ostatnie lata były pomieszane to daj sobie jeszcze kilka dni wolnego. Nic nie rób. Czuj tylko akceptację. Ot tak, aby trochę ochłonąć i się wyciszyć. Później zacznij na tej bazie budować. Co masz zbudować? Ja tego nie wiem. To Twoje życie i Ty wiesz najlepiej. Zbuduj domek z piasku bądź bardziej wartościową relację z Twoją mamą, tatą, bratem, siostrą, przyjacielem, mężem, żoną… O chomiku nie zapomnij:)
Z czego budować? Jak budować? Gdzie budować? Na te pytania znajdziesz odpowiedź. To jest proste. Szukaj, a znajdziesz. Pytaj, a uzyskasz odpowiedź.
Google, blogi, fora dyskusyjne, książki, seminaria, teatr, spacer, natura, Twoja intuicja. Przejrzyj naszą stronę. Być może znajdziesz informacje, które zostały tak podane, iż trafią do Ciebie od razu, zrobią klik, będą ostatnim kawałkiem puzzli, którego szukałeś. Od tego się zacznie i pójdzie dalej. Jak kula śniegowa, do przodu, szybciej i szybciej.
Tego ci życzę:)
Dawid
6 Comments
Leave a comment
Nasze kursy:
Dołącz do nas
Kategorie i Tagi
2 minuty
7 minut
badanie
Bargh
blog Day 2010
Brian Tracy
cel
cele
cytaty
decyzje
Donald Trump
działanie
efektywność
Einstein
eksperyment
grupy
historia opowiadanie
Inspiracja
Joe Vitale
kaizen
małe kroki
motywacja
nauka
neoKonkurs
networking
odczucia
Pacyfik
poziom myślenia
praca
pytania
ramy
rozstrzygnięcie
Rozwój
rozwój osobisty
sekret
sukces
szczęście
TED
tworzenie
Uczenie się
video
wdzięczność
wiedza
wyzwanie
zarządzanie czasem Inspiracja (28)
Książki (16)
Nasze kursy (9)
neoBlog (20)
neoKonkurs (6)
neoWywiady (4)
Praktycznie na codzień (2)
Realizacja celów (10)
Rozwój (48)
Uczenie się (8)
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck and Luke Morton requires Flash Player 9 or better.
Najnowsze komentarze
- Przygotuj się na porażkę (10)
- Przemysław Mikulski: Jeśli coś postanowisz to...
- Lesna: Fajnie się to czyta, ale sięgając...
- Jak zmienić złe nawyki? (4)
- 21 pytań, na które musisz sobie odpowiedzieć (12)
- Agata: Co mnie umacnia? Co mnie podnosi? Za co...
Archiwum wpisów
- Luty 2012 (2)
- Styczeń 2012 (1)
- Lipiec 2011 (2)
- Czerwiec 2011 (17)
- Maj 2011 (2)
- Marzec 2011 (5)
- Luty 2011 (2)
- Styczeń 2011 (3)
- Grudzień 2010 (2)
- Listopad 2010 (12)
- Październik 2010 (3)
- Wrzesień 2010 (3)
- Sierpień 2010 (5)
- Lipiec 2010 (3)
- Czerwiec 2010 (3)
- Maj 2010 (4)
- Kwiecień 2010 (4)
- Marzec 2010 (6)
- Luty 2010 (4)
- Styczeń 2010 (7)
- Grudzień 2009 (7)
- Listopad 2009 (8)
- Październik 2009 (6)
- Wrzesień 2009 (3)
- Sierpień 2009 (3)
- Lipiec 2009 (4)
- Czerwiec 2009 (8)
- Maj 2009 (1)
- Marzec 2009 (1)




Akceptować siebie to znaczy kochać samego siebie, mieć poczucie wlasnej wartości, a także pozbyć się kompleksów.
Piszesz Dawidzie, że akceptacja to jest „maly kroczek”, moim zdaniem to jest ogromny krok ku lepszemu, który skutkuje tym, że jesteśmy w zgodzie z samym sobą i ze światem. A wtedy życie jest kolorowsze i łatwiejsze, bo pozbywamy sie niechęci, rozczarowania, nienawiści i jeszcze innych destrukcyjnych emocji.
Pozdrawiam serdecznie
Alicjo,
Zgadzam się z Tobą. Akceptacja samego siebie to: „ …ogromny krok ku lepszemu, który skutkuje tym, że jesteśmy w zgodzie z samym sobą i ze światem…”
Ponadto chcę dodać, że „mały kroczek” nie tyczył się akceptacji samego siebie tylko akceptacji rzeczy, które się wydarzyły, bądź są np. Dostałem mandat za przekroczenie prędkości. Spóźniłem się do pracy dzisiaj. Jestem bardzo szczupły.
„Zacznij od akceptacji. Jeszcze nie siebie. Poczekaj. Najpierw zaakceptuj to, co się wydarzyło.”
Pozdrawiam radośnie:)
„Czy musisz coś zrobić?
Nie. Jeszcze nie teraz. Decyzja należy do Ciebie kiedy. (…)”
no to muszę czy nie muszę? Piszesz, że nie mogę (odbierając mi prawo kontrolowania siebie), a potem mi podrzucasz władzę nad sobą słowami „do Ciebie kiedy”.
Akceptacja siebie nie jest kroczkiem, nie jest krokiem, nie jest nawet siedmiomilowym krokiem. Akceptacja siebie to niezbędnik do egzystencji. Jeśli nie akceptujesz siebie, znaczy to, ze nie lubisz siebie, znaczy to, ze nie bedziesz robić NIC aby cokolwiek zmienić.
Akceptacja siebie, nazywana „kroczkiem” to policzek dla tych, którzy tę fazę przeszli.
Jak siebie zaakceptować? oczywiście w przenośni:
Stań przed lustrem i podskocz. Jeśli coś się rusza, a nie powinno (np. tłuszcz na ramieniu) przyjrzyj się temu. I potem powiedz — OK, taki BYŁEM i było jak było. Teraz mogę być KIM CHCĘ!
Nie pytaj „kim jestem”, nie szukaj usprawiedliwienia „kim byłem i dlaczego”. Zapytaj się „kim chcę być” — i bądź!
Wtedy akceptacja przyjdzie natychmiastowo.
Dobry kolego,
Bardzo intrygujący komentarz. Szczególnie podoba mi się: „Nie pytaj ‘kim jestem’, nie szukaj usprawiedliwienia ‘kim byłem i dlaczego’. Zapytaj się ‘kim chcę być’ – i bądź!” Niezwykle głębokie słowa. Chciałem się też zapytać Ciebie, w którym miejscu „akceptacja siebie” jest nazwana małym „kroczkiem”?
„…Zacznij od akceptacji. Jeszcze nie siebie. Poczekaj. Najpierw zaakceptuj to, co się wydarzyło…”
„…Coś ciekawego jest w tej akceptacji, to taki mały kroczek, nic zobowiązującego, nie musisz się zmieniać, czegoś poprawiać czy ulepszać. Po prostu akceptacja…”
„…Akceptując obecny stan rzeczy z tym, co było i z tym co jest obecnie możesz przejść do akceptacji samego siebie. Ciebie w czystej postaci…”
W tekście nie ma nigdzie napisane, że „akceptacja siebie”, to „mały kroczek”.
Pozdrawiam radośnie i bardzo się cieszę, że dzielisz się z nami Twoimi odczuciami.:)
Świetna stronka i świetne artykuły bardzo przydatne w życiu i motywujące do działania do zmiany samego siebie na lepsze poprzez akceptacje siebie na lepsze stosunki z innymi i mozliwości poznawania nowych ciekawych ludzi . pozdrawiam
Super strona. Na prawdę jest tu mnóstwo ciekawych, wartościowych informacji. Czytając większość z nich widzę w nich opis samego siebie. Wielkie dzięki dla autorów gdyż naprawdę musieli się dużo napracować.