sty 29, 2010
neoma.pl

Zaakceptuj, później buduj

Zaakceptuj, później buduj

Wszystko rozchodzi się o punkt startowy, początek, dźwięk gongu, o odniesienie, na podstawie, którego można zmierzyć nasze postępy.

Bo widzisz, raz zrobisz coś dobrze, a pięć razy źle. Jako inteligentna osoba wiesz już, że porażka to nic innego jak tylko informacja zwrotna, dzięki której się uczysz. Wiesz też, że nikt nie mówi, że czasami ona boli, piecze, a innym razem kłuje nasze serce. Zazwyczaj ten fakt znajdziesz między wierszami, zapisany małym druczkiem, bądź oznaczony gwiazdką, której rozwinięcia nie można odnaleźć.

I jest dzisiaj, teraz, a tych porażek uzbierało się w jednym momencie całe wiadro, pełen koszyk — wszystkie pieczą, bolą, kłują.

Co teraz?

Zacznij od akceptacji. Jeszcze nie siebie. Poczekaj. Najpierw zaakceptuj to, co się wydarzyło. Nie wybaczaj, nie tłumacz się, nie szukaj powodów. Zaakceptuj to, co było jako zbiór wydarzeń, faktów, nieprzewidzianych sytuacji. To po prostu było. Jak to zrobisz nie będziesz miał wyjścia, zostaniesz „czysty” Ty, tu i teraz. Z doświadczeniami z przeszłości, które zaakceptowałeś, przyszłością oraz tym momentem, który za chwilę będzie znowu momentem, podczas którego możesz coś zrobić.

Czy musisz coś zrobić?

Nie. Jeszcze nie teraz. Decyzja należy do Ciebie kiedy. Daj sobie czas. Coś ciekawego jest w tej akceptacji, to taki mały kroczek, nic zobowiązującego, nie musisz się zmieniać, czegoś poprawiać czy ulepszać. Po prostu akceptacja. Tak jest i już.

Czy to oznacza, że dalej mogę oglądać polskie seriale, czytać brukowce, gadać o bzdurach w pracy, jeść chipsy, nie dotrzymywać terminów, spóźniać się…? Stanowcze NIE!

Akceptując obecny stan rzeczy z tym, co było i z tym co jest obecnie możesz przejść do akceptacji samego siebie. Ciebie w czystej postaci. Z wszystkimi cechami pozytywnymi oraz tymi, o których nie lubisz opowiadać na rozmowie kwalifikacyjnej omijając je szerokim łukiem. Często przechodząc do tego, jaki jesteś wspaniały i mówiąc, że byłeś zastępcą dyrektora (w sklepie z kosiarkami, gdzie pracowałeś tylko Ty i właściciel sklepu). :-)

A teraz jest usprawiedliwione to, iż jestem upierdliwy, dużo gadam, nie staję w swojej obronie, krzyczę na innych, szybko się irytuję, wybucham, jestem nieśmiały? Stanowcze NIE!

Teraz buduj

Po akceptacji tego, co było oraz siebie możesz ruszać do przodu. Jeśli naprawdę ostatnie lata były pomieszane to daj sobie jeszcze kilka dni wolnego. Nic nie rób. Czuj tylko akceptację. Ot tak, aby trochę ochłonąć i się wyciszyć. Później zacznij na tej bazie budować. Co masz zbudować? Ja tego nie wiem. To Twoje życie i Ty wiesz najlepiej. Zbuduj domek z piasku bądź bardziej wartościową relację z Twoją mamą, tatą, bratem, siostrą, przyjacielem, mężem, żoną… O chomiku nie zapomnij:)

Z czego budować? Jak budować? Gdzie budować? Na te pytania znajdziesz odpowiedź. To jest proste. Szukaj, a znajdziesz. Pytaj, a uzyskasz odpowiedź.

Google, blogi, fora dyskusyjne, książki, seminaria, teatr, spacer, natura, Twoja intuicja. Przejrzyj naszą stronę. Być może znajdziesz informacje, które zostały tak podane, iż trafią do Ciebie od razu, zrobią klik, będą ostatnim kawałkiem puzzli, którego szukałeś. Od tego się zacznie i pójdzie dalej. Jak kula śniegowa, do przodu, szybciej i szybciej.

Tego ci życzę:)
Dawid

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

7 Comments

  • Akceptować siebie to znaczy kochać samego siebie, mieć poczucie wlasnej wartości, a także pozbyć się kompleksów.

    Piszesz Dawidzie, że akceptacja to jest „maly kroczek”, moim zdaniem to jest ogromny krok ku lepszemu, który skutkuje tym, że jesteśmy w zgodzie z samym sobą i ze światem. A wtedy życie jest kolorowsze i łatwiejsze, bo pozbywamy sie niechęci, rozczarowania, nienawiści i jeszcze innych destrukcyjnych emocji.

    Pozdrawiam serdecznie

  • Alicjo,

    Zgadzam się z Tobą. Akceptacja samego siebie to: „ …ogromny krok ku lepszemu, który skutkuje tym, że jesteśmy w zgodzie z samym sobą i ze światem…”

    Ponadto chcę dodać, że „mały kroczek” nie tyczył się akceptacji samego siebie tylko akceptacji rzeczy, które się wydarzyły, bądź są np. Dostałem mandat za przekroczenie prędkości. Spóźniłem się do pracy dzisiaj. Jestem bardzo szczupły.

    Zacznij od akceptacji. Jeszcze nie siebie. Poczekaj. Najpierw zaakceptuj to, co się wydarzyło.”

    Pozdrawiam radośnie:)

  • Czy musisz coś zrobić?

    Nie. Jeszcze nie teraz. Decyzja należy do Ciebie kiedy. (…)”

    no to muszę czy nie muszę? Piszesz, że nie mogę (odbierając mi prawo kontrolowania siebie), a potem mi podrzucasz władzę nad sobą słowami „do Ciebie kiedy”.

    Akceptacja siebie nie jest kroczkiem, nie jest krokiem, nie jest nawet siedmiomilowym krokiem. Akceptacja siebie to niezbędnik do egzystencji. Jeśli nie akceptujesz siebie, znaczy to, ze nie lubisz siebie, znaczy to, ze nie bedziesz robić NIC aby cokolwiek zmienić.

    Akceptacja siebie, nazywana „kroczkiem” to policzek dla tych, którzy tę fazę przeszli.

    Jak siebie zaakceptować? oczywiście w przenośni:

    Stań przed lustrem i podskocz. Jeśli coś się rusza, a nie powinno (np. tłuszcz na ramieniu) przyjrzyj się temu. I potem powiedz — OK, taki BYŁEM i było jak było. Teraz mogę być KIM CHCĘ!

    Nie pytaj „kim jestem”, nie szukaj usprawiedliwienia „kim byłem i dlaczego”. Zapytaj się „kim chcę być” — i bądź!

    Wtedy akceptacja przyjdzie natychmiastowo.

  • Dobry kolego,

    Bardzo intrygujący komentarz. Szczególnie podoba mi się: „Nie pytaj ‘kim jestem’, nie szukaj usprawiedliwienia ‘kim byłem i dlaczego’. Zapytaj się ‘kim chcę być’ – i bądź!” Niezwykle głębokie słowa. Chciałem się też zapytać Ciebie, w którym miejscu „akceptacja siebie” jest nazwana małym „kroczkiem”?

    …Zacznij od akceptacji. Jeszcze nie siebie. Poczekaj. Najpierw zaakceptuj to, co się wydarzyło…”

    …Coś ciekawego jest w tej akceptacji, to taki mały kroczek, nic zobowiązującego, nie musisz się zmieniać, czegoś poprawiać czy ulepszać. Po prostu akceptacja…”

    …Akceptując obecny stan rzeczy z tym, co było i z tym co jest obecnie możesz przejść do akceptacji samego siebie. Ciebie w czystej postaci…”

    W tekście nie ma nigdzie napisane, że „akceptacja siebie”, to „mały kroczek”.

    Pozdrawiam radośnie i bardzo się cieszę, że dzielisz się z nami Twoimi odczuciami.:)

  • Świetna stronka i świetne artykuły bardzo przydatne w życiu i motywujące do działania do zmiany samego siebie na lepsze poprzez akceptacje siebie na lepsze stosunki z innymi i mozliwości poznawania nowych ciekawych ludzi . pozdrawiam

  • Super strona. Na prawdę jest tu mnóstwo ciekawych, wartościowych informacji. Czytając większość z nich widzę w nich opis samego siebie. Wielkie dzięki dla autorów gdyż naprawdę musieli się dużo napracować.

  • Witam Cię serdecznie Dawidzie,
    tak się złożyło, iż dostałam Twojego maila z linkiem do tego wpisu w odpowiednim momencie — akurat trwa w moim życiu okres w którym zaczynam stwierdzać, że wchodzę na ścieżkę zaakceptowania siebie… Boję się jeszcze o tym pisać wprost, ponieważ na pewno zdarzy się jeszcze mnóstwo upadków, bo moja droga była dotąd usłana kamieniami, które sama sobie rzucałam, i może jeszcze wiele z nich pozostało… Jednak czuję, że coś we mnie rodzi się. Że zaczynam poznawać siebie. Czyli akceptować. Bo dopiero gdy zaakceptuję pewne gorsze części mojej osoby, wyjda na wierzch te lepsze, o których być może nie miałam pojęcia. Ja tak to widzę, tak czuję. A wpis bardzo wiarygodny, bardzo prawdziwy, aczkolwiek nie sądzę by akceptacja siebie była prosta, jak piszesz — sądzę, że jest to napisane bardziej w celu pokrzepienia czytelnika, który w siebie nie wierzy i wyciągnięcia go z bagna samoobwiniania, niż obiektywna ocena procesu akceptacji. Sądzę również, że w życiu kazdego człowieka musi się zdarzyć coś, co pozwoli mu uwierzyć w siebie — i WARTO szukać odpowiedzi w innych ludziach… Ale nie warto się z nimi porównywać! Czasem nie widzimy jak wiele w nas dobrego, a widzą to inni, ale nie mowią nam, bo dla nich jest to naturalne! Bywa i tak, że jesteśmy męczący dla innych WŁAŚNIE przez brak samoakceptacji. Mądrzy ludzie potrafią zobaczyć, że komuś jej brakuje. Najgorzej dostrzec ten brak w sobie.

    Życzę wszystkim tyle akceptacji, by wystarczyło na wszystkie nasze porażki, ale co najważniejsze: na nasze szczęście!

    Pozdrawiam

Leave a comment


4 + = 10

Nasze kursy:


darmowy kurs poprawa nastroju


darmowy kurs motywacja

Dołącz do nas


Najnowsze komentarze

Kategorie i Tagi