Lip 9, 2010
neoma.pl

Skąd wiedzieć, że to jest właśnie to… ?

Wyznacz cele! Zapisz je na kartce, bo absolwenci Yale z rocznika ’53 … Zaplanuj swoje życie! Wyznacz cele krótkoterminowe i długoterminowe! Podziel je na ważne i nieważne, na pilne i niepilne! Użyj matrycy Eisenhowera, lub metody ABCDE polecanej przez Briana Tracy’ego.
WYZNACZ CEL, WYZNACZ CEL WYZNACZ CEL…

A co jeśli cel, który sobie wyznaczysz nie jest jednak tym, co chcesz robić w życiu? A co jeśli ścieżka, którą sobie zaplanujesz okaże się w pewnym momencie ścieżką, którą niekoniecznie chcesz iść? A co jeśli wszystkie plany, cele i zamiary które zostały przez Ciebie, albo spisane, albo trzymasz je w swojej głowie, okażą się dla Ciebie nagle nieważne i mało istotne?

UWAGA! W tym artykule nie odpowiem Tobie na te pytania… ale czy to znaczy, że nie znajdziesz na nie odpowiedzi?

Moja historia

Swoje pierwsze cele spisałem jakieś trzy lata temu. Było to zaraz na początku mojej przygody z rozwojem osobistym i uczyniłem to czytając Myśl i bogać się Napoleona Hill’a. Usiadłem wygodnie, zabrałem kartkę, długopis i według podanego w książce sposobu rozpisałem wszystko w pięciu punktach.

Później jeszcze kilka razy je dopracowywałem, przerabiałem i modyfikowałem. Jakiś czas temu, podczas porządków trafiłem na tą właśnie po raz pierwszy zapisaną celami kartkę i stwierdziłem, że niektóre rzeczy dzieją się wcześniej niż przypuszczałem, inne trochę wolniej, a część z nich się nie zdarzyła, bo… zrezygnowałem z tej ścieżki.

Mając wiedzę co wyszło, co nie wyszło, oraz, że niektóre realia zmieniają się w trakcie postanowiłem jeszcze raz przysiąść nad spisaniem swoich celów. Teraz tak konkretnie i fachowo – bo przecież tyle znam metod i sposobów ich wyznaczania.

Mój master plan obejmuje 10 następnych lat i jest rozłożony na różne kategorie – takie jak sprawy zawodowe, życie osobiste, rodzina, finanse. itd. Podzieliłem to między innymi na ważne wyzwania, umiejętności do opanowania, zadania do wykonania, cele do zrealizowania po drodze, ciągle zadając sobie pytanie

co muszę zrobić, aby to osiągnąć?

W ten właśnie sposób powstał mój WIELKI plan działania.

I super.

A właściwie nie.

Bo właśnie kiedy go stworzyłem zacząłem zastanawiać się, czy to jest na pewno to, co ja chcę robić i poświęcić temu swoje następne 10 lat życia?

Cóż za pytanie – można sobie pomyśleć – przecież takie rzeczy się wie!

Zwątpienie, czy nowy plan?

Zacząłem bardzo głośno zastanawiać się. Zastanawiać nad tym, czy czasem bardziej niż osiągnąć to wszystko, co sobie zaplanowałem na te przyszłe 10 lat, co, swoją drogą związane jest z poświeceniem ogromnej ilości pracy, aby praktycznie od zera zbudować i stworzyć pewne rzeczy, jest tym, czego naprawdę pragnę?

Czy nie lepiej pójść w zupełnie innym kierunku? W kierunku, który gdzieś, kiedyś zaczął mi chodzić po głowie – właściwie najpierw raczkował, a teraz biega w niej sprintem tam i z powrotem ;)

Otóż kiedyś czasem, a teraz coraz częściej zastanawiam się nad tym, czy nie lepiej jednak dać sobie spokój z tymi wszystkimi WIELKIMI wyzwaniami, ogromnymi planami i polecieć po prostu na jedną z wysp, gdzieś na zachodnim Pacyfiku, osiedlić się tam i w spokoju, z dala od całego zgiełku planów do spełnienia, misji do wykonania, wyzwań do osiągnięcia osiąść tam z osobą, na której najbardziej w życiu Ci zależy i oddać się spokojnemu żywotowi… Wieczorem pracować w barze na plaży i serwować kolorowe koktajle turystom, a w dzień surfować po wzburzonych falach oceanu… Zaznać prawdziwego spokoju ducha, wyciszyć swój umysł, złapać równowagę z wszechświatem…

A może wyruszyć gdzieś do Ameryki Południowej – do Ekwadoru, albo do Peru. Osiąść w jakiejś spokojnej wiosce, z dala od ruchliwych ulic, od sygnałów karetki, z dala od podatków, rachunków… i eksplorować dżunglę, w poszukiwaniu ruin miast zaginionych cywilizacji. Być szczęśliwym, robiąc to, co daje zadowolenie i prawdziwą zabawę w życiu.

Ilu dorosłych ludzi tak naprawdę dobrze bawi się w swoim życiu?

I nie mam na myśli zabawy z piątku na sobotę, czy z soboty na niedzielę w zatłoczonym głośnym klubie, w oparach sztucznej pary i błyskach kolorowych świateł. Mam na myśli poznawanie nieodkrytych miejsc, chodzenie tam, gdzie na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którzy przeszli tam w ciągu ostatniego miesiąca.

Jeśli Ciebie też kręcą takie właśnie klimaty, to wiesz co mam na myśli. Jeśli uważasz, że to nuda i Ciebie takie coś nie zainteresuje, to wstaw tutaj miejsca, które zawsze chciałeś zobaczyć, aby robić tam rzeczy, o których, może nawet głośno nie marzysz, ale gdzieś w głębi Ciebie jest chęć zrobienia tych rzeczy – zobaczenia, spróbowania, sprawdzenia…

Zaraz, zaraz, tylko po co to wszystko?

Odpowiedź jest bardzo prosta i niezwykle podstawowa, jednak nigdy nie trywialna, czy banalna – wszystkie nasze działania, plany i zamierzenia które robimy w swoim życiu mają prowadzić nas do szczęścia – mniej lub bardziej świadomie chcemy być szczęśliwi w życiu.

I właśnie – czy dążyć do tego szczęścia spełniając plany zamiary, wyzwania, realizując biznesplany, debiutować na NewConnect i zdobywać Gazele Biznesu, czy w spokoju, z czystym umysłem, oddychając krystalicznie czystym powietrzem, pijąc źródlaną wodę wprost ze strumyka, przemykać pośród tropikalnej roślinności, obserwować zwierzęta, których u nas nawet w zoo nie uda Ci sie zobaczyć… zdobywać miejsca, których zdjęć nie znajdziesz nawet na flickr czy paicasaweb…

Kończyć dzień tylko po to, aby rano znów delektować się widokiem wschodzącego słońca… aby napawać się dźwiękiem deszczu szeleszczącego po wielkich zielonych liściach tropikalnego lasu, aby czuć zapachy, których za żadne skarby nie jesteś w stanie poczuć tutaj, siedząc przed komputerem, czy chodząc po ulicach…

Bo nasze zachodnio-europejskie, lewopółkulowe, społeczne programowanie mówi nam, że powinieneś mieć telewizor z co najmniej 50 calami i siedmioma głośnikami. W  nim 170 kanałów i połowę w jakości HD. Na zakupy powinieneś jeździć do Mediolanu, lub Londynu, bo tylko tam wiedzą, jak się szyje ciuchy. No a jak już jeździć to tylko audi R8 albo Ferrari Testarossa. No chyba, że latać, bo to szybciej na takie odległości – to wtedy najlepiej mieć prywatny samolocik… no albo chociaż malutki helikopter. Itd…

Ponieważ jeśli nie będzie się mieć (posiadać) tych rzeczy, to absolutnie nie można być szczęśliwy w życiu. Nie ma mowy!

A może jednak NIE!

Dlatego może warto poszukać alternatywnych źródeł szczęścia, może warto wyjść poza swoją strefę komfortu i poszukać czegoś zupełnie innego – obcego, nieznanego, nieprzewidywalnego…?

Czy zatem jestem pewien, że kiedy wyjadę na tę wyspę gdzieś na środkowym Pacyfiku, zamieszkam gdzieś na plaży i w dzień będę surfował po wściekłych falach oceanu, a wieczorem serwował pyszne koktajle z tropikalnych owoców ozdobione kolorowymi słomkami, to czy znajdę tam szczęście?

Nie mam pojęcia – może okaże się, że będę chciał wracać po tygodniu pobytu, bo przestraszą mnie pływające w oceanie rekiny, nadciągające z każdej strony tajfuny i deficyt słodkiej wody, którą tutaj mam na przekręcenie kurka?

Tego nie wiem, ale wiem, że warto mieć plany, robić wszystko aby je realizować i spełniać, oraz zdecydować, że szczęście w życiu to Twój świadomy wybór, a nie uzależnione od osiągnięcia czegoś oczekiwania.

Bo jak mawia sam Donald Trump

Czasami droga do celu okazuje się ważniejsza niż sam cel

Dochodząc do tego miejsca zastanawiam się nad dwiema rzeczami – czy Ty również poszukujesz swoich alternatywnych źródeł szczęścia, oraz czy nie dając Tobie gotowych rozwiązań, ani odpowiedzi udało się Tobie znaleźć tutaj to coś, co znaleźć możesz…

Znajduj ;)

Marek

6 komentarzy

  • No właśnie – Skąd wiedzieć? Chyba nie jest łatwo zdobyć tą pewność – to jak jak pytanie – czy osoba z którą chcę spędzić resze życia jest tą właściwą osobą? Myślę, że w dużym stopniu zależy to tak samo od nas jak od drugiej osoby. I podobnie z tymi planami – na niektóre wydarzenia nie wpłyniemy i nie przewidzimy ich.

  • Przeczytałam wszystko sięgnęłam także do innych publikacji i nasunęła mi się myśl żebym sama spisała na kartce swoje cele i zrobiłam no i mam teraz mały problem czy zrobiłam to dobrze taki plan ma mnie motywować do działania jak spojrzę na ta kartkę z notatkami.Ale jakoś nie napaja optymizmem takie to rozwlekle .I z tad moja prośba czy można by było napisać i opublikować artykuł na temat pisania takich celów ?Sporządzić przykładowy plan działania pana XY ? Była bym bardzo wdzięczna :)

    serdecznie pozdrawiam i czekam na odowiedz

  • Kasiu, świetnie, że spisałaś swoje cele na kartkę ;) Pierwszy krok za Tobą!

    Co do artykułów na ten temat, to polecam metodę SMART http://neoma.pl/zeby-nie-dac-sie-zatrzymac/ i listę 127 celów http://neoma.pl/co-zrobic-aby-twoje-cele-bardziej

    Co do spisywania celów, to nie jest łatwo zrobić to – tym bardziej za pierwszym razem, tak, aby mieć pewność, że jest zostało to zrobione bardzo dobrze. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy spisałem swoje cele na kartkę towarzyszyło mi podobne uczucie – czy nie za bardzo się rozpędziłem, czy uda mi się to, czy jest to możliwe, żeby w tak krótkim czasie…

    I teraz, całkiem niedawno, jakieś trzy lata po tym wydarzeniu, kiedy kartka z celami znowuż wpadła w moje ręce ku mojemu zdumieniu okazało się, że niektóre cele przestały być dla mnie ważne, innych nie osiągnąłem ;) natomiast te, które powodowały największe poruszenie dzieją się wcześniej niż założyłem to na tamtej kartce! Byłem naprawdę zdziwiony, że nie które rzeczy poszły tak szybko i dzieją się dwa lata wcześniej niż zakładałem.

    Pamiętaj też, że spisywanie celów, to nie jednorazowe działanie, a proces, który dobrze co jakiś czas powtarzać i dlatego warto przeredagować swoje cele w miarę upływu czasu.

    Jest jeszcze jedna technika co do osiągania i wyznaczania celów, którą stosuje moja znajoma – mówi, że to jak zadanie matematyczne… tylko rozwiązywane od końca ;)

    Najpierw poznajesz wynik, a później wracasz do momentu początkowego równania – czyli skoro wiesz, gdzie chcesz "dotrzeć" i co osiągnąć wyobraź sobie kiedy ma się to zdarzyć i odtwarzasz całą swoją drogę od tego momentu w przyszłości – do teraz ;)

    Mam nadzieję, że wgląda to już dużo łatwiej ;)

  • Marku dziękuję za podpowiedz,spróbuje jeszcze raz to wszystko pookładać napisać (chociaż nie jest to łatwe i nadal mam mętlik w głowie) chociaż i tak codziennie zaglądam i dopisuje sobie na kartce kolejne pod cele .Zacznę spisywać swoje 101 pomysłów do zrealizowania ,ponieważ do tej pory spisałam tylko te duże cele ale przecież mam tyle marzeń małych ostatnio widziałam paralotniarzy szybujących na niebie i sobie pomyślałam ja tez tak che :) (balonem już leciałam)

    dziękuje za pomoc

    • @Kasia:

      Balonem już leciałam

      Cudnie. Ja bardzo bym chciał zanurkować w błękitnym oceanie i pewno jeszcze jest to przede mną. Poruszyłaś moją wyobraźnie tym wpisem… Bomba:)

  • Ciesze się bardzo Dawidzie ze zainspirowałam Cie sama się codziennie zaskakuje co jeszcze mogę wymyślać .Nurkować na pewno będę chce zobaczyć rafy koralowe ale najpierw zaspokoję swoje "zachcianki" powietrzne jak one się skończą to zejdę na ziemie i pod wodę :-)

    dziękuje ze jesteście

Leave a comment

Nasze kursy:


darmowy kurs poprawa nastroju


darmowy kurs motywacja

Dołącz do nas


Archiwum wpisów