Sie 10, 2012

Jak oduczyć się narzekania?

jak nie narzekać

foto Mr. Stabile (cc)

Podobno Polacy mają tendencję do narzekania. Cóż… pewnie tak. Jednak uważam, że taką tendencję ma spora większość ludzi – i to nie tylko z kraju umiejscowionego między Odrą, a Bugiem.

 „Lubimy” narzekać na różne okoliczności i sytuacje, bo pozornie zwalnia nas to od odpowiedzialności za własne postępowanie. Dlatego uważam, że narzekanie jest słabe. Właściwie, to uważam tak z trzech powodów!

Po pierwsze

Nie wnosi to nic nowego do sytuacji w której się aktualnie znajdujesz i zamiast skupiać się na rozwiązaniach tworzysz kolejne wymówki, które w żaden sposób nie zbliżą Cię do rozwiązania. Dlatego uważam, że narzekanie jest słabe.

Po drugie

Większości Twoich znajomych nie interesuje Twoje narzekanie! Jednak z grzeczności wysłuchają Cię do końca, bo niezręcznie będzie im przerwać, kiedy dzielisz się z nimi swoim problemem, który Cię trapi. Jasne, można zwierzyć się z czegoś zaufanym przyjaciołom, ale nie przesadzaj z „informowaniem” wszystkich dookoła jak Ci ciężko. Z resztą zastanów się – wolisz spotykać się ze znajomymi, którzy ciągle na coś narzekają, czy z takimi, którzy są bardziej optymistyczni i pozytywnie nastawieni do życia? Aha, tak myślałem… i dlatego też uważam, że narzekanie jest słabe.

Po trzecie

To co mówisz (i w jaki sposób) wpływa na Twoje myśli, a one kształtują Twoją rzeczywistość. I nie jest to jakieś magiczne zaklęcie, które sprawi, że nagle osiągniesz wszystko, co tylko chcesz mówiąc tylko pozytywne rzeczy – absolutnie nie. Jednak im bardziej o czymś mówisz, tym bardziej utożsamiasz się z myślami, które tworzą wypowiadane przez Ciebie zdania. Chcesz postrzegać siebie jako osoba, która zrzuca wszystko na los? Bardzo dużo zależy od Ciebie, więc zamiast narzekać weź się do roboty!  I również dlatego uważam, że narzekanie jest słabe.

Ok, zatem najważniejsze wyjaśniliśmy sobie na wstępie

W takim razie, jeśli Cię to zbyt mocno nie poruszyło i dalej czytasz ten tekst, to rozumiem, że naprawdę chcesz poznać sposób jak świadomie oduczyć się narzekania. Jednak zanim go opiszę, wiedz, że tak naprawdę jest on bardzo prosty… przynajmniej technicznie, ale wymaga od Ciebie dużej dozy świadomości i umiejętności samokrytyki. Sposobem tym podzieliła się ze mną moja znajoma, która jakiś czas temu miała okazję uczestniczyć w szkoleniu Joe Vitale’go i tam właśnie go usłyszała.

Do rzeczy

Technika ta polega na tym, że zakładasz na nadgarstek czerwoną wstążeczkę lub opaskę i Twoim zadaniem jest noszenie jej na tym nadgarstku przez 30 dni z rzędu… Tylko, że jeśli zdarzy Ci się zacząć narzekać zmieniasz nadgarstek, na którym masz założoną wstążeczkę. Jeśli znowu zdarzy Ci się na coś narzekać z powrotem zmieniasz rękę na której nosisz opaskę.

Celem tej techniki, jest utrzymać opaskę przez 30 dni z rzędu na jednej ręce. Proste, no nie? Tak Ci się wydaje??? To załóż czerwoną wstążeczkę na nadgarstek i spróbuj przestać narzekać z dnia na dzień, aby nie zamieniać jej stron.

Nie chcesz nosić na ręku czerwonej opaski? Załóż sobie na rękę coś innego – coś, co będziesz mógł zmieniać, jeśli złapiesz się na narzekaniu. Nie chcesz nosić nic na ręce? Włóż do swoich kieszeni mały kamyk, jakąś specjalną monetę lub inny „talizman”, którego stronę położenia będziesz mógł zmieniać jeśli złapiesz się na narzekaniu – zobaczysz, jak bardzo zakorzeniony w naszym życiu jest to nawyk.

Jednak im bardziej świadomie zaczniesz zwracać uwagę na to, aby przestać mieć pretensje do rzeczy niezależnych od Ciebie i skupisz się na tym, aby pozytywnie formułować swoje myśli i wypowiadanie zdania, tym bardziej docenisz te małe zmiany, które zaczną się pojawiać w Twoim sposobie odbierania rzeczywistości.

To jak? Podejmiesz wyzwanie?

Ciekaw jestem, czy znajdzie się ktoś, kto za jakiś czas będzie w stanie napisać pod tym wpisem komentarz – „Udało się, przez 30 dni nosiłem swoją opaskę na jednej ręce i ani razu jej nie zmieniłem!”

Życzę Ci powodzenia w tych 30 dniach, a przede wszystkim motywacji, aby zacząć to robić już od dziś (albo od jutra, jeśli nie masz pod ręką czerwonej opaski). Prosty i jednocześnie wiele uczący sposób, dzięki któremu zyskasz większą kontrolę nad tym o czym myślisz i o czym rozmawiasz z innymi.

8 komentarzy

  • Ciekawe i genialne w swej prostocie. :)

  • @Magda, bo proste… przynajmniej patrząc na to pod kątem potrzebnych "narzędzi" ;)

  • Tak, noszenie wstążeczki może być metodą. Tylko czy usuwa ono przyczynę? Myślę, że problemem narzekania jest fakt, że zrzucamy z siebie odpowiedzialność uważając że jesteśmy determinowani przez innych. Właśnie dzisiaj o tym pisałam: http://wzrastanie.wordpress.com/2012/09/16/determ

    • Dzięki za podzielenie się swoim wpisem. Ale czy myślisz, że każdy z nas uważa, że jego zachowania są zdeterminowane przez innych?

      • Oczywiście że nie każdy. Lepiej się wystrzegać słów typu każdy i wszystko i zawsze i nigdy :)
        Natomiast myślę że spora część narzekających ludzi może bardziej lub mniej świadomie narzekać na otaczający świat uważając że nie ma na nic wpływu i musi się czuć tak kiepsko żeby narzekać.

  • A ja właśnie uważam że warto nosić taką wstążeczkę lub coś innego bez względu na to czy usuwa przyczynę czy jej nie usuwa. Oczywiście lepiej jeśli usuwa :) ale samo zwracanie uwagi na to jest już dużym osiągnięciem i może prowadzić do usunięcia przyczyn.

  • Bardzo dobry sposób na pamiętanie o wykorzenieniu nawyku narzekania.
    Przyczyny nie usunie, ale pomoże uzyskać nawyk nienarzekania. Nie ma co się oszukiwać – w Polsce jest to nawyk. Szeroko rozpowszechniony.
    Co mówią Anglicy gdy się spotykają? "I'm fine". Co mówią Polacy? "Stara bieda", "Nic ciekawego", "Gorzej już być nie może!" (to jest akurat optymistyczne), "Bolą mnie plecy", "Źle. Mogę stracić pracę", "dziecko choruje" itd. Zaraz zaczyna się rozmowa o kłopotach, bolączkach, chorobach. Przełamać swoją kulturę jest ciężko, więc "przypominacz" antynarzekania jest jak najbardziej na miejscu. Zwłaszcza konieczność fizycznego przeniesienia przypominacza… :)

    Piję do "wzrastania": Co może być przyczyną narzekania? Wszystko! Jak to usunąć? Nie da się usunąć WSZYSTKIEGO. Można zastopować negatywne komentowanie tego wszystkiego czyli narzekanie.
    Jeśli stanę na czerwonym świetle to nic nie mogę zrobić. Można jednak ponarzekać. Ale też można nie komentować i poczekać na światło zielone. Usunąłem przyczynę narzekania? Nie! Zastopowałem jedynie swoją negatywną reakcję. Czy narzekając na czerwone światło "zrzucamy z siebie odpowiedzialność uważając że jesteśmy determinowani przez innych."? No przecież jesteśmy zdeterminowani! Gdyby ktoś nie wymyślił sygnalizacji świetlnej, a ktoś inny nie narzucił jej prawnie, to nie zatrzymywałaby ona pieszych i kierowców. To czerwone światło jest od nas niezależne. Na 100% determinizm. Tylko po co narzekać i nakręcać swoje zdenerwowanie czymś czego zmienić nie można?
    Tak wstążeczka czy kamyk bardzo dobrze pozwoli wyzwolić się z nawyku narzekania albo przejąc nad nim kontrolę.

    Na marginesie powiem, że narzekanie też nie jest najgorsze i pełni rolę terapeutyczną. Jeśli ktoś żył w latach 80-tych w Polsce, to wie o czym mówię. Młodsi niech popytają starszych. Przez narzekanie życie było lżejsze, a nie narzekając butów się nie kupiło, bo ich nie było.
    Wszystko musi być wyważone i w odpowiednich proporcjach. Świat nie jest czarno-biały tylko kolorowy i to trzeba sobie zakonotować.

    • Mysle, że nie jestesmy zdeterminowani. I należy unikać takiego myślenia. Nie raz zdarzyło mi się przejść na czerwonym świetle. Oczywiście w większości przypadków stoję, ale nie dlatego że czerwone światło mnie determinuje, tylko dlatego że wybieram moje bezpieczeństwo. Ostatnio właśnie pisałam o tym jak się bardziej wyzwolić od takiego determinizmu. Np jednym ze sposobów może być uznanie odpowiedzialności za swoje uczucia jednocześnie wyzbywając się odpowiedzialności za cudze uczucia. http://wzrastanie.wordpress.com/2012/10/07/jak-wp

Leave a comment

Nasze kursy:


darmowy kurs poprawa nastroju


darmowy kurs motywacja

Dołącz do nas


Archiwum wpisów