Sie 6, 2010

Gdy nic już nie robi na Tobie wrażenia…

Czy nie jest tak, że dziwi nas coraz mniej rzeczy? Że ekscytujące wydaje się nam tylko to, co niemożliwe? Że nie dostrzegamy cudów, które dzieją się tuż obok nas. Czy jesteśmy coraz bardziej obojętni? Czy coś się „zepsuło” w naszym postrzeganiu rzeczywistości? Czy można to naprawić, ulepszyć, udoskonalić?

Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem góry – ich majestatyczne, śnieżnobiałe szczyty, unoszące się nad nimi chmury i przede wszystkim ich potęgę nad rozciągającą się doliną… przytłaczającą i intrygującą za razem. Co prawda było to dość dawno, bo na wycieczce w szkole podstawowej. Przyjechaliśmy do pensjonatu w którym nocowaliśmy i od razu pobiegliśmy wspinać się na stromą halę po drugiej stronie drogi.

I kiedy tak się wspinaliśmy po dość stromym zboczu łąki, na której jeszcze parę chwil wcześniej pewnie wypasały się owce, nagle któryś z kolegów odwrócił się i z ogromnym zdziwieniem malującym się na twarzy powiedział Patrzcie na to! No to się też odwróciliśmy i… naszym oczom ukazał się oszałamiający widok – to był właśnie ten moment, kiedy pierwszy widziałem tak potężne dzieło natury – ogromne, przysypane śnieżną otuliną Tatry.

Jako dla człowieka pochodzącego z nizinnych terenów, góry zawsze robiły na mnie ogromne wrażenie, ale zauważyłem, że im częściej je widywałem, tym ten obraz stawał się coraz bardziej „normalny”. Jednak nie na tyle, aby w pewnym momencie podjazdu, czy zjazdu (bo góry głównie na rowerze zdobywam) zatrzymać się na kilka dłuższych chwil i po prostu patrzeć, podziwiać i napawać się widokiem, który mimo, że czasem znajomy, to jednak nigdy nie codzienny.

Czy w takim razie potrzebujemy coraz to nowych bodźców, aby powodowały w nas nowe, silne i pozytywne odczucia?

Tuż za moim rodzinnym domem, jakieś pięćset, może siedemset metrów rozciąga się las. Taki normalny, zwykły las – głównie z drzewami liściastymi, jednak jakaś sosna, czy świerk też się zdarzy. Generalnie jest to widok, który pamiętam od urodzenia. Zawsze kiedy wychodziłem za dom, ten las tam był – nic bardziej pospolitego, mogłoby się wydawać.

I wiesz co – od niedawna nauczyłem się na niego patrzeć z takim zaciekawieniem, zaintrygowaniem i zafascynowaniem, jak na ośnieżone szczyty gór, kiedy widziałem je po raz pierwszy.

Jak do tego doszło?

Zdałem sobie z tego sprawę, przy okazji uczenia się na nowo wdzięczności. Być może znasz już technikę kamyka wdzięczności. Chodzi o to, że nosisz w kieszeni mały kamyk i kiedy sięgasz po coś i przypadkiem go dotkniesz, szukasz wtedy rzeczy, za które w tym właśnie momencie jesteś wdzięczny.

Bardzo prosta i bardzo potężna jednocześnie technika, przy praktykowaniu której zdałem sobie sprawę, że w naszym codziennym życiu, każdego dnia mamy do czynienia z całą masą cudów! Kwestia tylko, czy potrafimy je dostrzec?

Bo któregoś razu dotykając kamyka w mojej kieszeni i widząc akurat znany mi las zdałem sobie sprawę, że jest to niesamowity widok – zacząłem obserwować poruszające się pod wpływem delikatnego wiatru najpierw gałęzie drzew, a później pojedyncze liście na ogromnym, stojącym na skraju lasu starym dębie. Tak mnie to zafascynowało, że stałem w bezruchu jakieś kilka minut – nie wiem ile, bo wyłączyłem się po prostu i nie liczyło się nic innego, jak tylko rozciągający się przede mną las i kołyszący jego liśćmi wiatr…

Olśnienie…

Patrząc na ten obraz zacząłem sobie wyobrażać jak by to było, gdybym nigdy wcześniej nie widział żadnego lasu i ten właśnie widzę po raz pierwszy. Fascynacja i zaciekawienie zaczęło narastać coraz bardziej – naprawdę niesamowite uczucie. I kiedy zacząłem to powielać na inne obrazy, sytuacje i zdarzenia, które mam możliwość widzieć, słyszeć i czuć na co dzień – nic już nie było takie jak przedtem.

Bo chociażby taki pospolity i szary wróbel który skacze sobie po ziemi w poszukiwaniu ziarenek – przecież jakiż to skomplikowany organizm – tym bardziej, jeśli wyobrazisz sobie, że widzisz go po raz pierwszy i że nie widziałeś dotąd żadnego innego ptaka.

Jednak faktem jest, że w dobie ogromnych możliwości jakie stwarza nam świat nie jest łatwo delektować się codziennością i łatwo zatracić dziecięcą ciekawość i fascynację światem. Gdzie w parę godzin możemy polecieć na drugą półkulę planety i obserwować zwierzęta, oraz krajobrazy, których u nas nigdy nie zobaczymy. Gdzie włączając jedną stronę w sieci możemy obejrzeć zdjęcia i filmy, które pokażą nam naprawdę niesamowite krainy i wirtualnie przeniosą nas w inną część świata. Czy w dobie takich osiągnięć można jeszcze cieszyć się dziwnie ukształtowanymi chmurkami na niebie, widokiem zachodzącego słońca, gwizdem wiatru, szumem wody w rzece, czy zapachem powietrza po deszczu?

Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.

Albert Einstein

Wybór jest Twój. Jeśli chcesz dostrzegać cuda naucz się patrzeć na świat, słuchać go i czuć, tak jakbyś robił to po raz pierwszy i po raz ostatni – a gwarantuję Tobie, że nic nie będzie już takie samo. Ta niesamowita umiejętność pozwoli nabrać Tobie dystansu do siebie i do świata. Pozwoli Tobie wejść na nieco inne obroty i poziom myślenia, oraz postrzegania rzeczywistości. Wreszcie pozwoli Tobie też czerpać radość, satysfakcję i zadowolenie z naprawdę prostych (wydawałoby się) rzeczy.

Zaangażuj w to wszystkie zmysły!

  • Zachwycaj się zapachami, które czujesz – zapach powietrza, zapach lasu, zapach miasta, zapach chleba, zapach wertowanych kartek w książce…
  • Zachwycaj się dźwiękami, które słyszysz – muzyką, którą znasz i którą słyszysz po raz pierwszy, śpiewem ptaków, tykaniem zegara, biciem serca, a w szczególności dźwiękiem ciszy…
  • Zachwycaj się smakami – tymi które już znasz, oraz próbuj tych, których jeszcze nie znasz. Zrób sobie prosty test: podczas jedzenia zamknij oczy i wczuj się w smak, który odbiera Twój umysł, kiedy nie angażuje zmysłu wzroku – sprawdź, czy poczujesz różnicę…
  • Zachwycaj się uczuciami, które płyną z głębi Ciebie – rozpoznawaj, czy jest to radość, czy euforia, czy może przyjemność, lub tylko zadowolenie – rozpoznawaj i nazywaj – poszerzaj swoje zmysłowe horyzonty.

Bo to niezwykła radość i zabawa doceniać i być wdzięcznym za to co Cię otacza i tworzy Twoją rzeczywistość. Dlatego baw się tym i ucz się tego… Obserwuj, słuchaj i czuj wszystko tak, jakby robić to po raz pierwszy w życiu, mając jednocześnie świadomość, że być może robisz to po raz ostatni…

Nich towarzyszy Tobie iście dziecięca, niezaspokojona ciekawość i bezgraniczne zainteresowanie wszystkim dookoła… Potrafisz jeszcze tak robić?

Doceniaj!

Marek

10 komentarzy

  • Dokładnie tak właśnie jest jak piszesz Marku. Nie potrafimy ciszyć się z małych rzeczy, a co dopiero być za nie wdzięcznym. Co do kamienia wdzięczości to słyszałam o tym już w filmie The secret, ale nigdy tego nie próbowałam.

    Pozdrawiam

    • @Kasia: to, że nie umiemy się z tego cieszyć, czy być wdzięcznymi sprowadza się do wyrobienia w sobie takowego nawyku – później działa już z automatu ;)

      Kamień wdzięczności, to nic innego, jak jedna z wielu prostych technik, które umożliwiają wdrożenie takiego właśnie nawyku do swojego życia – mała rzecz, a działa ;)

      @Marta: zgadzam się, że wielu ludzi "biegnie" za tym, co ich zdaniem da im szczęście (czy to sława, czy kariera, czy pieniądze, czy jeszcze coś innego), jednak często, gdy do tego dochodzą okazuje się, że to jednak nie to.

      Kiedyś usłyszałem od kogoś, że szczęście w życiu, to kwestia wyboru. I choć na początku nie mogłem tego pojąć, to teraz coraz bardziej zaczynam rozumieć kwestię tego "wyboru"… ;)

  • Drogi Marku. Myślę,że masz rację pisząc o nieumiejętności cieszenia się z małych rzeczy. Współcześni ludzie biegną za sławą, pieniędzmi, karierą , a wszystko po to, aby zdobyć rzeczy wielkie, które- ich zdaniem- zapewnią im szczęście. A czy to , że oddychamy, żyjemy, kochamy, widzimy, mówimy nie jest cudem? Codzienność dostarcza nam wiele niespodzianek; kryje w sobie tyle dobra, które my zwyczajnie uznajemy za szarzyzną, monotonię.

    Brawo , gratuluję tego refleksyjnego artykułu. Chętnie przeczytałabym koljne…Marta

  • A ja gdy usłyszałam powiedzenie "chcesz być szczęśliwy? To bądź." nie mogłam sobie poradzić z – jak mi się wówczas wydawało arogancją tego stwierdzenia. Ale teraz wiem, że to prawda – wszystko zależy od nas i wszystko jest w nas – tylko trzeba się zatrzymać i pozwolić się "olśnić"

  • Moja narzeczona powiedziała kiedyś, że uwielbia we mnie tę cechę, że potrafię cieszyć się z najmniejszych i najprostszych rzeczy. Czasami, kiedy spacerujemy po lesie, potrafię przystanąć na dłużej z powodu wiewiórki lub chrząszcza. Nawet mały robaczek jest przecież cudowny. No chyba, że ktoś boi się insektów ;)

  • @Barbara:

    bardzo podoba mi się to stwierdzenie, że trzeba się tylko zatrzymać i pozwolić się "olśnić".

    Myślę, że to też kwestia pewnych wyborów. Bo niezależnie, co to olśnienie będzie dla nas znaczyć i czym dla nas będzie, to w pierwszej kolejności musimy zadecydować, że jednak pragniemy go poszukać…

    I to jest właśnie ważne – posiadanie możliwości wyboru, oraz bycie świadomym swoich wyborów ;)

    @Wojciech:

    gratuluję umiejętności, o której większość ludzi nie pamięta na co dzień, albo po prostu nie docenia jej.

    Czerpanie przyjemności i radości z (pozornie) prostych i zwykłych rzeczy sprawia, że przenosimy naszą wrażliwość odbioru rzeczywistości na wyższe poziomy – a to bardzo ważne.

    No chyba, że ktoś nie chce się rozwijać ;)

  • Ale mnie to pozytywnie nakręciło – idę powąchać zapachu powietrza, bo właśnie przestało padać u mnie :-)

  • Ja tak często robiłam:) Poza tym zawsze modlę się tak, że dziękuję za wszystko. Pierwsze moje słowa rano to dziękuję. Mamy zawsze bardzo dużo powodów do odczuwania wdzięczności.

  • Już wielkim cudem jest to, że istniejemy i , że tyle cudownych, wspaniałych rzeczy nas otacza.

  • […] żałowałbyś tego, że Twoje życie wyglądało tak, a nie inaczej, czy czułbyś niesamowitą wdzięczność, że przeżyłeś życie w taki właśnie […]

Leave a comment

Nasze kursy:


darmowy kurs poprawa nastroju


darmowy kurs motywacja

Dołącz do nas


Archiwum wpisów